piątek, 27 listopada 2009

miserable.?

To okrutne, że piękne rzeczy tak szybko się kończą.










Pan z Expatriatów.




Jakość skandaliczna, ale co możesz zrobić, jak skaczesz jak opętany JUŻ na supporcie. Który był niesamowity, btw.


Placebo? Brak słów.
Nawet nie będę tego opisywać.




Mogłam dać wersję wygładzoną, ale po co. Ta jest bardziej emocjonalna.
Bardzo bardzo bardzo. Jest.

niedziela, 8 listopada 2009

Prettiest mess you've ever seen.

Dotyk nie znaczy nic.
Brak mu słów.

Może nawet coś planowałam, chciałam, życzyłam sobie.
Chyba lepiej podziękuję.
Jestem spokojnie naiwna i mówiąc 'nie', pragnę 'tak'.
ale przecież to nic nie znaczy.
Bo ty mówisz 'nie' i odwracasz głowę
a ja oddalam się jak dym tytoniowy, który właśnie wypłynął z Twoich ust.


Oddalam się,
a pragnę zostać blisko.


Nothing is real and nothing to get hungabout.

A potem nagle mówisz 'chcę'
i przestaję rozumieć, że świat istnieje.

Celu, chęci, inspiracji.
Faultline, Brian Molko and Francoise Hardy - Requiem for a jerk (requiem pour un con)

A to było tak miłe,
że uprzyjemniło mi
słowotok.

wtorek, 3 listopada 2009

obłęd spędzonych dni.




amfetaminowa siostra .. ?

biały śnieg
biała mgła
i ja

poniedziałek, 2 listopada 2009

o tu, o tu.



Umieram na ten akustyczny koncert,
bo to już tylko
lub może aż

1
7


d
n
i


<3