środa, 2 grudnia 2009

that joke isn't funny anymore..

wspomnienia znowu mnie ogarniają
tak tfuuu i już są.
i gwałcą mi umysł.



piękne ranoo.! dzień się zapowiada ślisznie.



dym z nosa, muaaaah.

















dziewczęta pod pomnikiem pstryk pstryk. [kaś obserwuje co pan ma między nogami, hue hue.]





no ja :smajl: kobieta-kociaaaszek.!


rzeźba z wszystkiego co się nawinęło spłodzona przeze mię i Roberta.




odiebany Wadrjan-Joker. <3
to było 30 kwietnia.?
tak, chyba tak.
dawno.
ale to był miły dzień.





When you laugh about
people who feel so
Very lonely
Their only desire is to die
Well, I'm afraid
It doesn't make me smile
I wish I could laugh
But that joke isn't funny anymore

piątek, 27 listopada 2009

miserable.?

To okrutne, że piękne rzeczy tak szybko się kończą.










Pan z Expatriatów.




Jakość skandaliczna, ale co możesz zrobić, jak skaczesz jak opętany JUŻ na supporcie. Który był niesamowity, btw.


Placebo? Brak słów.
Nawet nie będę tego opisywać.




Mogłam dać wersję wygładzoną, ale po co. Ta jest bardziej emocjonalna.
Bardzo bardzo bardzo. Jest.

niedziela, 8 listopada 2009

Prettiest mess you've ever seen.

Dotyk nie znaczy nic.
Brak mu słów.

Może nawet coś planowałam, chciałam, życzyłam sobie.
Chyba lepiej podziękuję.
Jestem spokojnie naiwna i mówiąc 'nie', pragnę 'tak'.
ale przecież to nic nie znaczy.
Bo ty mówisz 'nie' i odwracasz głowę
a ja oddalam się jak dym tytoniowy, który właśnie wypłynął z Twoich ust.


Oddalam się,
a pragnę zostać blisko.


Nothing is real and nothing to get hungabout.

A potem nagle mówisz 'chcę'
i przestaję rozumieć, że świat istnieje.

Celu, chęci, inspiracji.
Faultline, Brian Molko and Francoise Hardy - Requiem for a jerk (requiem pour un con)

A to było tak miłe,
że uprzyjemniło mi
słowotok.

wtorek, 3 listopada 2009

obłęd spędzonych dni.




amfetaminowa siostra .. ?

biały śnieg
biała mgła
i ja

poniedziałek, 2 listopada 2009

o tu, o tu.



Umieram na ten akustyczny koncert,
bo to już tylko
lub może aż

1
7


d
n
i


<3

piątek, 30 października 2009

luli luli li.

Mari tu jest, bo.. *myśli*
No właśnie. Nie wystarcza jej ta ilość siebie, którą widzi on the internet.?
nevermind.

20 dni do.. konsertu plasibooł. lovv. <33
mhmm.!